Przyjechałem do Berlina trzy dni temu. Miasto jest ogromne, hałaśliwe i pełne dymu. Firma mieści się w budynku, który wygląda jak magazyn — ceglane ściany, wąskie okna, zapach lakieru i rozgrzanego metalu. Przydzielono mi stół w laboratorium na drugim piętrze.
Inżynier Braun pokazał mi dzisiaj iskrownik. Prosta konstrukcja — cewka, iskiernik, antena. Kiedy nacisnął klucz, usłyszałem trzask, jakby powietrze się rozerwało. W odbiorniku po drugiej stronie pokoju — sygnał. Czysty, wyraźny. Braun uśmiechnął się i powiedział: „Das ist die Zukunft” (to jest przyszłość).
Nie wiem, czy to przyszłość. Ale wiem, że ten trzask będę pamiętał do końca życia. Trzydzieści metrów — tyle pokonał dziś sygnał. Trzydzieści metrów i cały świat.